Jak NIE wygląda audyt SEO 4 komentarze


wtf_o_1215252

Do wpisu sprowokował mnie Patryk, który podczas publicznej rozmowy opublikował swój audyt SEO sklepu jednego klienta. Od razu napiszę, że nie można tego nazwać audytem, więc będzie on dziś przykładem, czym audyt NIE JEST.
Jeśli ktoś uważa, że nie powinno się pastwić nad Patrykiem, to dodam, że w swoim profilu reklamuje swoje usługi pozycjonowania. Dobrze, że nie robi operacji plastycznych… 

Co to jest audyt SEO i czemu służy?

Zacznijmy od początku. Audyt jest kontrolą i oceną stopnia optymalizacji witryny z uwzględnieniem środowiska, w którym ma funkcjonować, czyli w naszym przypadku – z wytycznymi Google dla webmasterów. Sprawdzamy i oceniamy każdy istotny element budowy serwisu i jego zawartości. Które to są te istotne elementy – odsyłam do wytycznych Google.

Elementy analizy należy opisać – treściwie, skrótowo i możliwie jasno dla odbiorcy.

  • treściwie – czyli bez lania wody;
  • skrótowo – jak wyżej, bo jest ich dużo przez co audyt przybiera obszerne formy, a nie o to chodzi;
  • jasno – aby i klient i średnio ogarnięty dobry programista rozumiał co czyta. Musi posiadać podstawy funkcjonowania wyszukiwarek, serwisów i ogólnie internetu, ale konieczne jest, aby audyt był zrozumiały dla programisty również bez podstaw SEO.

Audyty mogą się różnić w zależności od autora – jedne mogą posiadać przypisy, inne będą opisywać każdy analizowany element, a jeszcze inne będą posiadać odnośniki do konkretnych tematów pomocy w wytycznych Google.

Czy to jest już audyt SEO, za który warto płacić?
Nie, to jest nadal gówno.

Sama ocena nic nie daje, bo niezależnie, jaką przyjmiemy nomenklaturę – “dobrze” “źle”, skalę procentową, punkty, gwiazdki – z tego nic nie wynika.
Prawdziwą wartość w audycie zawierają konkretne wskazówki, jak poszczególne elementy powinny wyglądać, jak muszą funkcjonować i co, jak oraz gdzie należy zmienić – konkretnie lub na przykładach.

Generalnie chodzi o to, aby Czytelnik wiedział co się analizuje, po co, jakie znaczenie ma dany element oraz jego obecny stan, i co można w nim zmienić na lepsze.

Audyt SEO robimy po to, aby serwis lepiej zoptymalizować, usunąć błędy optymalizacyjne, wskazać zagrożenia i niewykorzystany potencjał serwisu. Dokument może stanowić później podstawę pracy programisty, webmastera, copywritera, czy całej grupy osób, które nie są seowcami, ale muszą wiedzieć, co mają robić.
Jeśli programista zobaczy zapis:

Nagłówki H1 – jest (4)

to co ma z tym fantem zrobić? To dobrze, czy źle, że “jest (4)”? Zmienić coś, czy zostawić? A co to jest w ogóle?
Prawidłowy zapis powinien zawierać informacje:
– co to jest nagłówek H1
– jak powinien być stosowany
– opcjonalnie odnośnik do dokumentacji Google
– stan obecny
– przykłady poprawnego zastosowania znacznika H1 w analizowanym sklepie

Oprawa graficzna w tego typu dokumentach sprawia, że ich zawartość jest łatwiejsza do przyswojenia. Screeny, aktywne odnośniki wewnętrzne i zewnętrzne, spis treści, przypisy, wyróżnienia – warto o tym pamiętać. Z doświadczenia także podpowiem, aby wybierać kolory czcionki i tabelek czytelne na wydrukach monochromatycznych 😉

Można się posiłkować wzorcem czy też mieć szablon ułatwiajacy pracę, ale opracowanie zestawu wskazówek dla serwisu za każdym razem będzie wyglądać inaczej, bo piszemy tylko o elementach, które dotyczą analizowanego serwisu. Tak czy inaczej jest to proces dość żmudny, a co za tym idzie, żaden doświadczony specjalista nie będzie tego robić za 100, 200, czy 300zł. Co gorsza, wyższa cena nie gwarantuje, że otrzymamy wartosciowy audyt SEO, bo co z tego, że Patryk podniesie stawki…
Pseudo audyt seo

To, co zaprezentował Patryk odbija się negatywnie na całej branży, a takich niekompetentnych speców mamy sporo. Te 4 czy 5 stron pustych danych, z czego niektóre wręcz wprowadzają w błąd lub są nieistotne dla SEO, to nie jest audyt SEO. To nie jest nawet półprodukt audytu – to jest nadużycie i bezczelność.

Wystarczyło przejrzeć notatki Zgreda (np. tu), kupić poradnik Lexy, przeczytać na wylot i wielokrotnie wskazówki dla webmasterów Google i już byłyby podstawy do dalszej pracy. Najważniejsze to wypracować sobie swój system audytowania podczas optymalizacji różnych serwisów w procesie pozycjonowania. Niestety, jak widać, najczęściej pozycjonowanie ogranicza się do budowy profilu linków zewnętrznych a kwestie optymalizacji są ignorowane.

 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

4 komentarzy do “Jak NIE wygląda audyt SEO

  • Krystian R.

    Nie tyle wynika to z braku wiedzy, co moim zdaniem braku szacunku do samego klienta. Wiele firm w naszej branży opracowało strategie aby iść na łatwiznę, bo produkt w końcu jest chwytliwy. Bardzo dobry art, mam nadzieję, że tego typu analiz będzie więcej. Pozdrawiam

  • Magda

    Fajnie, że o tym napisałeś. Bo jak czasem mi klienci pokazują audyty swoich poprzednich SEO-wców, to aż rączki opadają.

  • Twist

    serio robicie spis treści? u mnie audyt to zawsze 15+ stron podielony na 3 cześci