Tak, jest możliwe, że strona dostanie dwa typy filtrów – ręczny i algorytmiczny. Nie wszyscy mogą o tym wiedzieć, ale to są niezależne działania i łatwo przeoczyć sankcje algorytmiczne.
Spotkałem się z sytuacją, kiedy spamowana domena została zafiltrowana w wyniku działania algorytmu Pingwin, co nie zostało w porę zauważone i dalsze (wzmożone) działania spamerskie doprowadziły do otrzymania stosownej informacji o ręcznych działaniach Google. W tych przypadkach zdjęcie ręcznego filtra niewiele zmieniło (NIC, zero, null), a dopiero kolejne przejście Pingwina dało zauważalny wzrost ruchu na stronie z organicznych wyników wyszukiwania.
Dziś chcę jednak pokazać nietypowy dla mnie wykres z Analyticsa. Dotyczy strony ukaranej najpierw ostatnim Pingwinem i w niecały tydzień później „ręcznym działaniem antyspamowym”. Co zdumiewające, ręczny filtr zdjęty 5 grudnia, po którym serwis pozyskuje ruch zdecydowanie większy niż przed ostatnim Pingwinem!
Kto wie, dlaczego tak się stało? 🙂

AKTUALIZACJA:
Rozwiązaniem zagadki jest pełny dostęp do większej ilości danych – strona po prostu wcześniej odnotowała spadki przy okazji Pingwina 1.x. Poniższy wykres pokazuje, że domena przed Pingwinami notowała jeszcze większy ruch. Jednak to, co mnie zaintrygowało w tym przypadku, to odpuszczenie filtrów algorytmicznych wraz z cofnięciem sankcji ręcznej. Może to przypadek…

To pokazuje, że podczas pracy nad problematycznymi witrynami musimy mieć dostęp do wszystkich informacji, jakie możemy zdobyć o witrynie. Przekazanie cząstkowych danych może zakrzywiać sytuację, podobnie jak np. nieuwzględnianie sezonowości niektórych branż 🙂
UPDATE: Jeśli trafiłeś tu dlatego, że Twoja strona wyleciała z TOPowych pozycji – wypełnij formularz kontaktowy, a chętnie pomogę w analizie przyczyn i skutków działalności najnowszych aktualizacji Google Penguin. Obecnie algorytm działa on-line, co oznacza, że można szybciej usunąć algorytmiczne kary Google 🙂

