Backup za 600tys zł

Powszechnie wiadomo, że administratorzy dzielą się na takich, którzy robią kopie bezpieczeństwa, oraz takich, którzy będą je robić. Zresztą, backup przydaje się także w domu; warto cyklicznie kopiować nawet książkę telefoniczną z telefonu. Im poważniejszy projekt, tym waga backupu rośnie. Boleśnie przekonał się o tym właściciel kantoru kryptowaluty – bitomat.pl
Pan Bartosz zabłysnął kilkukrotnie w chwilach potencjalnego zagrożenia (m.in. ataku na największy na świecie kantor bitcoin – mtgox) i zdobył zaufanie wielu osób, którzy „weszli w bitcoina”. Miesięczne obroty serwisu sięgały miliona złotych, zabezpieczenia miały być bardzo dobre i… kolejny raz zawiódł czynnik ludzki. Wyparowanie pliku portfela, w którym przechowywane są bitcoiny spowodował wyparowanie prawie 600 tysięcy złotych polskich od użytkowników kantoru.

W oświadczeniu czytamy:

W dniu 26 lipca 2011 r. około godziny 23:00 zauważyłem, że serwer bitcoina pochłania całe zasoby maszyny i prawdopodobnie nie wyrabia się. Zaistniała więc konieczność zwiększenia ilości pamięci RAM w serwerze. W skutek przeprowadzenia tej procedury – nieoczekiwanie cała maszyna wirtualna została skasowana, wszystkie dane zgromadzone na serwerze zostały utracone!, w tym zapisy dotyczące portfela bitcoinowego oraz jego kopie zapasowe (backupy).

Na marginesie, warto sprawę śledzić, ponieważ osoby, które straciły duże kwoty nie odpuszczą i (jeśli pliku nie da się odtworzyć) będą próbowały szukać pomocy w wymiarze sprawiedliwości. Cyniczne, ale próba ucieczki (oszukania) systemu zakończy się poszukiwaniem pomocy w tym systemie…
Sam backup – jak widać – to nie wszystko. Kopia ważnych danych powinna znajdować się w kilku miejscach, fizycznie od siebie niezależnych. W tym przypadku wystarczyło trzymać kopie na serwerze (tak też chyba było), dysku, pendrivie, aby wyjść cało z opresji. Problem pana Bartka pokazuje, jak ważny jest nie tylko skomplikowany system zabezpieczeń, kodowanie i generowane hasła (wymuszone hasła do kont o długości powyżej dziesięciu znaków), ale jak łatwo popłynąć na najbardziej oczywistych rzeczach. Pamiętam, gdy jeden z programistów nanosił poprawki w serwisie klienta. Przedtem wykonał kopię bezpieczeństwa na swoim komputerze, jednak jak się okazało, nie wszystkie pliki zostały skopiowane (czego nie sprawdził) i po nieudanych próbach aktualizacji serwisu, przywrócenie poprzedniej wersji nie było możliwe.
Koncentrujemy się na zadaniach trudnych i skomplikowanych, na dalekosiężnych celach, a potykamy się o własne buty. Trzymam kciuki za próby odzyskania pliku o tak dużej wartości, choć szanse są niemal zerowe. Tymczasem zabieram się za archiwizację danych…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *