SEO to maraton, a nie sprint


pozycjonowanie to maraton a nie sprintPolscy pozycjonerzy w pościgu za wysokimi pozycjami już dawno się zatracili. Bez względu na promowane treści bezwzględnie liczyła się tylko pozycja w TOP10, na frazy nie zawsze odpowiadające zawartości strony, ale atrakcyjne ze względu na swoją popularność wśród pytających wyszukiwarkę. Mierne strony promowane tylko i wyłącznie na określone frazy wymuszają stosowanie technik spamerskich. Tworzone jest sztuczne zaplecze bez żadnej wartości, które istnieje tylko i wyłącznie po to, aby wcisnąć na nim jak najwięcej linków do pozycjonowanej strony. Tworzone są seokatalogi, by zdobywać kolejne linki – w tym również do stron zapleczowych, które nie przeszłyby moderacji w prawdziwych katalogach – a wszystko to jest jeszcze linkowane z jeszcze większych spamów. Poświęca się czas na tak bezsensowne prace, zamiast rozwijać główny serwis. Dochodzi do sytuacji kuriozalnych, w których ktoś pyta (na forum), jak wpływa dodawanie linków do zaplecza na stronach typu Wykop.pl – czy podniesie moc. Paranoja, zamiast skupić się na promowaniu pozycjonowanej strony, całą energia skupiona jest na wciskaniu nic niewartego spamu do web 2.0…

To i tak jeszcze miękki spam…

Od kiedy paru orłów spopularyzowało narzędzia do spamowania for i blogów, awansowaliśmy do TOP3 największych spamerów na świecie. Nie wierzycie? To polecam przeczytanie z uwagą wypowiedzi Andy’ego Weyhera w tym wątku.

Andre pisze, że Polski rynek jest jednym z najbardziej zaspamowanych na świecie i polscy „marketerzy” (powinno być: spamerzy) są ciągle w Google.Jednocześnie ostrzega nas, że opierając się na dotychczasowych technikach narażamy się na kary znacznie cięższe i szybsze niż do tej pory. Czasy się zmieniają… a szerszy komentarz napisał Sebastian, więc nie będę się powtarzać.

Czy tego chcemy czy nie, czeka nas rewolucja. Szczególnie dotyczy to firm, które dotychczas współpracowały z SEO na wariackich warunkach, które określały wysokość wynagrodzenia ze względu na osiągane efekty, czyli za osiągnięte pozycje w wyszukiwarce. Realnie to współpraca ze spamerami, bo właściwa praca SEO ze stroną pozycjonowaną ograniczona była do minimum, a cała para szła w linkowanie domeny. Również z uwagi na chory system rozliczania, taka współpraca nie mogła zakładać strategii maratonu, lecz sprintu, bo ileż można pracować za darmo?

Sprint po kasę.

Pozycjonowanie to biznes, jak każdy inny. Ale nie wszędzie (to sarkazm) dochód uzależniony jest od szybkości łamania przepisów i reakcji firmy trzeciej. Równie dobrze zamiast naliczac opłatę za pozycję strony w danym dniu można zliczać dni słoneczne i tylko w takie liczyć złotówki. Zakładając chore rozliczanie za pozycję przekreśla się szanse na „udział w maratonie”, czyli realizację długofalowej strategii.

Ale po co realizować długofalową strategię, jeśli umowa przywiązuje klienta na 12 lub więcej miesięcy, spośród których przez część tego czasu (a w przypadku sukcesu przez cały okres!) klient przyniesie satysfakcjonujący zwrot z inwestycji? A że po upływie tego czas ucieknie do kogoś innego, kto oferuje „3 miesiące gratis” lub z powodu braku wyników? Grunt, że się spłacił. Kolejna firma przejmie stronę i musi maksymalnie skrócić czas oczekiwania na efekt, aby zmaksymalizować swój dochód. Na ile miesięcy? Cóż… Ostatni opublikowany case z typowego pozycjonowania strony pokazuje na przykładzie, że wystarczy kilka miesięcy utrzymać stronę w TOPie, aby biznes się opłacił.

Andre jak i Googlersi ostrzegają przed zmianami. Najbardziej zmiany dotkną przedsiębiorców, którzy nie są zupełnie przygotowani na takie zmiany. Agencje SEO, te które nie padną, szybko się dostosują do zmian, ale z ich klientami będzie znacznie gorzej. Ale jeśli tylko w ten sposób można zmienić mentalność i rozpocząć nową erę w poslkim internecie, to czekam z niecierpliwością…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *