W tym tygodniu moją uwagę przykuły dwa wydarzenia w świecie SEO. Pierwszym z nich jest spory awans pozycji stron naszych klientów, nawet nieco ponad oczekiwania, a drugim wzmożona aktywność Guglarza w kwestiach masowego banowania i filtrowania spamu. Dziś dochodzę do wniosku, że oba wydarzenia mogą być ze sobą powiązane;)))
O fali banów można przeczytać na forum PiO (tu i tu), na forum Google oraz we wpisach Guglarza na Google+. Podobne zdarzenia miały już miejsce, o czym wspominam klientom przy każdej okazji, gdy pojawia się pomysł zignorowania optymalizacji strony („spróbujemy, a jak się nie da, to coś tam pozmieniamy”) i pójścia na skróty. Banowane jest zaplecze i „strony niskiej jakości” na domenach regionalnych. Trzeba przyznać, że nalot na spamy przyjął całkiem duży rozmiar, przynajmniej w sferze medialnej.
Wszędzie Kaspara pełno… wielokrotnie jednak jego obecność w internecie była zwiastunem mniejszej lub większej burzy.
Z analizy wypowiedzi forumowiczów wynika, że poleciały strony stworzone pod systemy wymiany linków (słusznie), śmieci oparte o programy partnerskie (słusznie, ale tylko jeśli chodzi o kopie), bogu ducha winne wizytówki lokalnych firm. Poleciało kilka niewinnych serwisów, ale przecież można zgłosić prośbę o ponowne rozpatrzenie zgłoszenia witryny i cierpliwie czekać. Teraz rozpatrzenie trochę potrwa, bo lawina wniosków już płynie. Ale zgodnie z zasadą Pareto, Google ma mniej pracy przy rozpatrywaniu niewinnych serwisów (kilka procent wszystkich zbanowanych), niż przy ocenianiu tych wszystkich śmieci na regionalkach.
Za chwilę powinniśmy odczuć zmiany w SERPach ze względu na wyparowanie kilku milionów linków. Pospadają serwisy linkowane w taki czy inny sposób. A kiedy jedni spadają….

Cześć, jestem pierwszy raz ale zostanę na pewno bywalcem. Bardzo dobry artykuł! Niech jak najszybciej polecą wszystkie śmieci internetowe nie tylko duplicate content ale tak jak wspomniałeś zaspamowane regionalki oraz przede wszystkim mini strony na których jest więcej kod adsense niż treści.