Nie ma drugiego dna 3 komentarze


Dziś wpis, który nie dotyczy bezpośrednio SEO ani niczego związanego z marketingiem internetowym, więc jeśli tego oczekujesz – nie czytaj dalej, bo stracisz czas. Serio.


Jakieś dwa lata temu spotkałem młodego i przedsiębiorczego człowieka. Realizował swój projekt offline w małym mieście. Działał szybko, zdecydowanie, jeśli argumenty do niego przemawiały, nie targował się. Nie bał się inwestować, nie uciekał od kosztów, czym między innymi przykuł moją uwagę. Mimo młodego wieku i braku doświadczenia szedł przebojem i zarażał swoim zaangażowaniem innych. O takich mówi się “wow, ale mu dobrze idzie!”
Tymczasem produkt był bardzo niszowy, lokalizacja nietrafiona (i wysoki czynsz), a skupiona wokół społeczność to przeważnie młodzież i artyści. Biznes szedł dobrze, dopóki nie skończyły się oszczędności.
W końcu koszty i długi.
Rozczarowanie. Jak to, taki pewny siebie, przedsiębiorczy człowiek? Dlaczego?

Mark Zuckerberg przed Facebookiem napisał nic nie znaczącą porównywarkę zdjęć studentów i studentek, która rozeszła się wirusowo po całym kampusie, by po kilku godzinach zniknąć z Sieci. Później wzorując się na pomyśle starszych kolegów stworzył Facebooka i stał się miliarderem. Cudowne dziecko? Geniusz?
W projekt Marka jego szkolny kolega Eduardo Saverin włożył około 0,5mln dolarów. Później był jeszcze Peter Thiel (założyciel PayPala) z kolejnym 0,5mln dolarów i kilku innych aniołów biznesu.

W obu historiach nie ma drugiego dna.
Biznes znajomego od początku wydawał się przeczyć moim wcześniejszym doświadczeniom. I taki pozostał. Nie było efektu wow! projekt zwyczajnie nie zarabiał w momencie, gdy skończyły się pieniądze. Żadna pewność siebie, przedsiębiorczość, zapał i pasja – zwykły biznes, bilans przychodów i kosztów.
Zuckerberg bez wynajętego domu, pełnej lodówki i ciężarówki sprzętu mógłby co najwyżej pracować jako zdolny informatyk w znanej i potężnej korporacji. Choć projekt jeszcze nie zarabiał, a przynosił straty, w odpowiednim momencie dostał wsparcie inwestorów – starych i doświadczonych aniołów biznesu.

 

nie ma drugiego dnaNie ma drugiego dna:
– biznes wychodzi albo nie;
– dobry biznes bez zaplecza nie wypali;
– zły biznes nie wypali;
– ludzie się nie zmieniają – jeśli jesteś śpiochem, to nie polubisz rannego wstawania, możesz jedynie przywyknąć;
– rzeczy są takie jakie są, częściej niż nam się wydaje i częściej niż byśmy tego chcieli;
– konia z rzędem temu, kto w powyższym zdaniu prawidłowo wstawi przecinki;
– jeszcze jednego konia temu, kto wie, co to jest ten rząd;
– wraz ze wzrostem wartości/dochodu nie zakładaj, że od teraz to będzie Twoje minimum, bo być może stoisz na górce, której jeszcze nie widać;
– tworząc biznesplan w 3 wariantach (minimum, optimum, maksimum) bądź gotów na to, że coś pójdzie nie tak i z trudem domkniesz minimum;
– ludzie są tacy, jacy się wydają lub czasem rozczarowują;
– nie mam ani jednego konia do rozdania;

Na koniec jeszcze jedna prawdziwa historia.
Był sobie mały John, pucybut, który czyścił buty bogaczom. Codziennie od świtu ciężko harował, bo wiedział, że bogaci ludzie rano idąc zarabiać miliony mogą skorzystać z jego usług. Za parę butów dostawał 10 centów. Odkładał część zarobionych pieniędzy i marzył, że któregoś dnia stanie się takim milionerem, jak ci ludzie, którym czyścił buty. Któregoś dnia dowiedział się, że zmarła jego daleka ciotka, która zostawiła mu w spadku swój majątek. Tak mały John stał się milionerem. W tej historii również nie ma drugiego dna, nawet jeśli podczas lektury czekasz na cud, wielkie wow, czy przejaw małego geniuszu. Zarabiając 10 centów za wyczyszczenie pary butów, musiałby pracować ponad 160 000 godzin, czyli 18 lat 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, aby zarobić pierwszy milion. Pod warunkiem, że ktoś mu zasponsoruje materiały i narzędzia do wyczyszczenia 20 milionów butów.

Nie ma drugiego dna ani puenty.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

3 komentarzy do “Nie ma drugiego dna

  • Michał

    życie jest brutalne, albo spadek albo dobry pomysł (nisza) inaczej do niczego się nie dojdzie :/

  • Adrian Pakulski

    Dobry materiał Marek. Biznes bywa (jest) trudny, trzeba mieć do niego wyczucie, liczyć wszystko i analizować, a w razie konieczności wiedzieć kiedy z tego wyjść. Mnie też zdarzało się tworzyć projekty, które przepaliły masę czasu, a i tak na siłę próbowałem je uszczęśliwić pracą ponad normę. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, było sporo frustracji, a im dalej w czasie – tym trudniej to zostawić i zająć się czymś innym; przez głowę przechodzą różne myśli – jeszcze 1 miesiąc i będzie dobrze; bywa, że dochodzi żal zostawienia za sobą kawału czasu i mnóstwa pracy, którego tak czy inaczej nie sposób spieniężyć. Błędy w biznesie są mimo wszystko bardzo cenne, wnoszą masę doświadczenia i skracają czas przy nowych wdrożeniach. Excel, tabelki i cyferki są nudne, ale bez nich nie da się niczego szacować – ani w tył, ani do przodu.

  • Filip

    Dobry pomysł jest wart 5 zł. Do robienia pieniędzy jest potrzeba kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Alior, LPP, INPOST nic nowego nie wymyślili. Dużo kasy na start i socjopaci w zarządzie i biznes będzie rentowny.