Dziś usunąłem aktywne linki z pola autora w komentarzach. Przez pewien czas patrzyłem na to przez palce, nawet pomimo, że mój blog figuruje w bazie brandle.pl, ale moja cierpliwość się skończyła. Rozumiem, że skądś trzeba linkować, ale spamowania u mnie nie będzie.
Przy okazji chciałbym też przypomnieć, że „udzielanie się” na blogach w żenujący i bezsensowny sposób, byle wsadzić linka i zarobić złotówę jest jednym z przykładów na zdobywanie nienaturalnych linków. Nie ma znaczenia czy jest to automat (xrumer), czy ręczne robótki. Spam to spam i kilka zgłoszeń do akismeta mogą spalić linkowaną domenę. Trzeba odróżnić budowanie autorytetu w blogosferze od nędznego spamowania. W kwestii nienaturalnych linków dziś wypowiedział się Matt Cutts, odpowiadając na pytanie Matta z Mountain View. Jak dla mnie jest to video z dostatecznym wskazaniem, w co kolejna aktualizacja uderzy.
Sprowadzając problem nienaturalnych linków do naszego podwórka można wymienić 6 głównych źródeł nienaturalnych linków:
precle
stopki i panele boczne na blogach
swl-e
wpisy sponsorowane
posty na forach
seo katalogi
Każdy z tych typów źródeł cechuje się tym, że zawiera linki dodane specjalnie tylko po to, aby wpłynąć na pozycję pozycjonowanej strony. Z ilu wymienionych źródeł korzystacie? ;)))
Główne cechy tych linków:
nienaturalny anchor tekst
słabej jakości otoczenie
brak korelacji treści z linkiem
masowość
Nienaturalny anchor tekst – jest z góry ustalony, zawiera frazę, na którą chcemy pozycjonować. Wyraźnie widać to w preclach, gdzie podlinkowane są słowa fryzjer Dąbrowa Górnicza, czy też biuro rachunkowe Wrocław. CO bardziej kreatywni próbują pisać tak: „Iksiński prowadzi bardzo dobre biuro rachunkowe. Wrocław jest miastem, w którym Iksiński pracuje..”. Przyznajcie, że to nie wygląda naturalnie.
O naturalności anchor tekstu wspomina również Matt Cutts w powyższym filmiku, w kontekście tego, że webmaster nie ma za bardzo wpływu na wygląd takiego linka. W sytuacji emitowania na stronie linków z systemów wymiany linków, czy z zainstalowanego widżetu, tudzież w zakodowanej stopce szablonu strony, webmaster nie ma wpływu na anchor tekst. Podobnie we wpisach sponsorowanych, gdzie tekst jest już wcześniej przygotowany wraz z umieszczonymi w nim linkami. To z kolei można jeszcze podciągnąć pod płatne linki.
Słabej jakości otoczenie – teksty preclowe o ustalonej długości, każdy artykuł o czym innym (dodawane masowo, z automatów, generowane, bez żadnego powiązania z niczym), z okreśoną ilością linków ze sztucznymi anchorami to nie jedyne przykłady słabej jakości. O takich artykułach wspomina Matt w powyższym filmiku. Jednakże to mizerne i ledwie logiczne komentarze na tym blogu zmusiły mnie do reakcji i wycofania aktywnych linków z podpisów autorów. Podobnej jakości są opisy do seokatalogów z mieszarek, wymuszone jednozdaniowe wypowiedzi na przypadkowych forach…
Brak korelacji treści z linkiem – w różnych wariantach. W przypadku systemów wymiany linków są to przypadkowe linki, często zgrupowane na podstronach z treścią, która (jest słabej jakości, jak wyżej) jest oderwana od emitwanych linków. Nie nawiązuje do nich, a linki nie wiążą się w logiczną całość z treścią. Ale to nie wszystko.
Często można dopatrzeć się braku związku linka z linkowaną stroną. Skromna firmowa wizytówka o małej zawartości treści może być (masowo) linkowana na ogólne frazy związane z branżą, w której dana firma działa. Jednak żaden internauta nie zalinkowałby takim anchorem na swoim blogu czy w naturalnej wypowiedzi.
Masowość – nie ukrywajmy, że linki o powyższych cechach występują pojedynczo. Preclowanie, linkowanie z systemów wymiany linków, wszystko to działa w nienaturalnej ilości, oderwanej od generowanego ruchu na stronie, pozycji na inne frazy, w porównaniu z konkurencją i tak dalej. Masowość jest łatwa do wykrycia, szczególnie w przypadku nowych domen.
Wiecie dlaczego podane źródła linków są w 3 kolorach? 🙂
Kolory użyte pewnie po to by wskazać co jest złe, a co dobre. Każdy robi tak jak czuje. 😉
Główny problem przy linkowaniu to brak pomysłu – o wiele łatwiej zrobić blast w domenę klienta, aniżeli stopniowe budowanie zaplecza.
Powyższe źródła linkowania, odpowiednio połączone wciąż dają zadowalające rezultaty. Bardzo podoba mi się zdobywanie linków poprzez udzielanie się w dyskusjach na forum – nie w Hydepark czy innych spam topicach, ale w ogólnych, gdzie możesz powiedzieć coś mądrego i przy okazji też dowiedzieć się czegoś nowego. Dodajmy do tego fora, na których są linki do follow – resztę sami sobie dopiszcie. 😉
Odpowiadając na pytanie które zadałeś:
Nie miałem jeszcze przyjemności udostępnić artykułu sponsorowanego, natomiast sam na kilku blogach pozwoliłem napisać coś od siebie – oczywiście link wychodzący z treści no follow.
Mnie kilka razy „atakowano” o to, dlaczego nie ma linków w profilu autora.
No cóż – dzięki temu mam mniej komentarzy na siłę, a dyskusje są merytoryczne.
Niektórzy pompują sobie komentarze wstawianiem wtyczke do wordpressa, dzięki której np. po 20 komentarzach link zamiast nofollow jest dofollow – ten z pola autora wpisu. To też się jednak skończy… Poza tym nie najlepiej to moim zdaniem świadczy o blogu
Linki w treści jednak (funkcjonalność) na razie zostawiam – i tak każdy komentarz czytam przed zatwierdzeniem. Oczywiście, jak się pogorszy, wyłączę i po sprawie 🙂
PS Nowa skórka widzę 🙂
Nadużywanie tego pola tak się kończy, co innego link do profilu czy bloga, a co innego sełowpis w śmieciologu czy kolejny PP z kredytami.
A skórka trochę wymuszona, a po trosze spełnia moje wymagania minimalizmu. Im prościej, tym lepiej, tylko się trzeba bardziej starać w kwestii artykułów ;)))
Cześć. Prawdą jest to co piszesz.
Mapki
Kolory użyte pewnie po to by wskazać co jest złe, a co dobre. Każdy robi tak jak czuje. 😉
Główny problem przy linkowaniu to brak pomysłu – o wiele łatwiej zrobić blast w domenę klienta, aniżeli stopniowe budowanie zaplecza.
Powyższe źródła linkowania, odpowiednio połączone wciąż dają zadowalające rezultaty. Bardzo podoba mi się zdobywanie linków poprzez udzielanie się w dyskusjach na forum – nie w Hydepark czy innych spam topicach, ale w ogólnych, gdzie możesz powiedzieć coś mądrego i przy okazji też dowiedzieć się czegoś nowego. Dodajmy do tego fora, na których są linki do follow – resztę sami sobie dopiszcie. 😉
Odpowiadając na pytanie które zadałeś:
Nie miałem jeszcze przyjemności udostępnić artykułu sponsorowanego, natomiast sam na kilku blogach pozwoliłem napisać coś od siebie – oczywiście link wychodzący z treści no follow.
Mnie kilka razy „atakowano” o to, dlaczego nie ma linków w profilu autora.
No cóż – dzięki temu mam mniej komentarzy na siłę, a dyskusje są merytoryczne.
Niektórzy pompują sobie komentarze wstawianiem wtyczke do wordpressa, dzięki której np. po 20 komentarzach link zamiast nofollow jest dofollow – ten z pola autora wpisu. To też się jednak skończy… Poza tym nie najlepiej to moim zdaniem świadczy o blogu
Linki w treści jednak (funkcjonalność) na razie zostawiam – i tak każdy komentarz czytam przed zatwierdzeniem. Oczywiście, jak się pogorszy, wyłączę i po sprawie 🙂
PS Nowa skórka widzę 🙂
Nadużywanie tego pola tak się kończy, co innego link do profilu czy bloga, a co innego sełowpis w śmieciologu czy kolejny PP z kredytami.
A skórka trochę wymuszona, a po trosze spełnia moje wymagania minimalizmu. Im prościej, tym lepiej, tylko się trzeba bardziej starać w kwestii artykułów ;)))