Pozycjonowanie bez linków (?)

anchor tekst i jego malejące znaczenieNajnowszy odcinek z cyklu Whiteboard Friday przypomniał mi przypadkowy test pozycjonowania bez anchorów. Brzmi jak absurd, ale w 2008 roku przez przypadek udało nam się wyciągnąć stronę flashową do TOP10 na kilka ciekawych słów kluczowych bez linkowania na nie. Jak to się stało?

Na rynku pojawiła się nowa marka ze stroną internetową w cudownej technologii flash wraz ze sklepem internetowym na subdomenie. Marka nowa, ale wsparta przez firmę-matkę znaną w branży od lat. Nowa marka miała zostać wypromowana na kilka fraz, w tym na frazę “dekoracje”.
Strona flashowa, bez ukrytych tekstów, z tytułem w postaci: “Marka – dekoracje wnętrz, wspaniałe słowo kluczowe”.
Pojawiło się sporo artykułów w branżowych gazetkach i na portalach branżowych, ale wyników w serpach nie było. Po dodaniu strony do najważniejszych katalogów (ok. 20 sztuk), padł pomysł wypróbowania naszego nowego dzieła – automatycznej dodawarki:)

Jeden synonimizowany tekst, ale bardzo merytoryczny z dwoma losowymi anchorami i podpisem na końcu – aż żal było pchać takie artykuły do webmini. Ale poszło.
Po dwóch tygodniach strona pojawiła się w TOP100 na hasło dekoracje i wraz ze wzrostem pozycji zajęliśmy się kilkoma blogami, w których jedynymi linkami do pozycjonowanej strony były bannery lub logo marki. Niezbyt etyczne, ale blogi były dla klienta, dodawarka działała, a pozycje rosły.
Dopiero po kilku tygodniach, podczas sprawdzania zaindeksowania artykułów wyszło na jaw, że linki są źle osadzone i anchory nie linkują:) W bezpośrednim sąsiedztwie słowa kluczowego dekoracje prawie zawsze pojawiała się nazwa marki oraz podlinkowany adres strony
Ponieważ pozycje rosły, zapadła decyzja, aby wymienić artykuły, ale linkować tylko anchor złożony z adresu strony w sąsiedztwie słowa kluczowego. Teksty były bardzo dobrze indeksowane, w GWT przez długi czas nie było żadnych linków, na 3 główne frazy stabilne pozycje między 4 a 8 miejscem.
Dla stron mniej znanych czy ekspansywnych marek osiągnięcie takiego efektu było (i jest) możliwe tylko dla niszowych fraz.


W dzisiejszym odcinku, Rand przekonuje nas, że “anchor tekst umiera ” i przewiduje wzrost znaczenia linków symultanicznych w cytatach. Strona pozycjonowana wcale nie musi zawierać słowa kluczowego, na które może okupować wysokie pozycje. Brzmi znajomo? Tak, kiedyś to było możliwe i nazywa(ło) się Google-Bomb.
Idziemy jednak krok dalej.
Strona jest znaną i ugruntowaną marką, często cytowaną w artykułach, wiadomościach i na blogach. Marka występuje w kontekście, na który składają się:

  • treść własna strony;
  • bezpośrednie sąsiedztwo słów kluczowych;
  • tematyka serwisu, w którym cytat jest publikowany;
  • słowa kluczowe w cytacie;
  • tematyka serwisu publikującego cytat;

Czy Google potrzebuje anchor tekstu do ustalenia pozycji strony cytowanej marki? Jak twierdzi Rand Fishkin – nie. Wystarczy skojarzyć fakty i trzeba mu przyznać rację:

  • kary za nienaturalne linkowanie ze sztucznymi anchorami;
  • chaotyczne próby różnicowania anchor tekstów;
  • odczytywanie przez Google linków w czystym tekście (traktowane jak nofollow, ale..);
  • rozpoznawanie przez Google synonimów;
  • przywiązywanie wagi do marek;
  • kojarzenie marki z branżą:)
  • wiązanie treści z autorem;

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *