Matt Cutts opowiedział dziś na temat najczęstszych błędów podczas pracy z Disavow Links Tool.

AI Marketing 360: Przekraczamy Granice Skuteczności Ludzkich Umysłów
Prawidłowa konfiguracja strony i praktyczne wskazówki optymalizacyjne mogą przyczynić się do sukcesu. Ale sukces niejedno ma imię, a ścieżki dotarcia do klientów za każdym razem inne. Skuteczne SEO łamie zęby tam, gdzie stosujemy niekonwencjonalne metody promocji firmy i usług.
Zachęcam do przejrzenia Case Study, gdzie znajdziesz studium przypadków różnych (naszych i przypadkowych ku przestrodze), jak i porady dotyczące konkretnych serwisów czy branż.
Matt Cutts opowiedział dziś na temat najczęstszych błędów podczas pracy z Disavow Links Tool.
Nie wiem jak Wy, ale ja często waham się, czy linkować z posta do innej strony branżowej. Takie zwyczajne zachowanie psa ogrodnika – żeby przypadkiem nie dostał naturalnego linka. Czytaj dalej „Linki wychodzące”
Narzędzie Google do zrzekania się linków wzbudza wiele kontrowersji ale ogólnie cieszy się całkiem sporym zainteresowaniem. Do Contexto zgłaszają się poszkodowani klienci, których strony mocno spadły teoretycznie w wyniku spamerskiego profilu linków zewnętrznych. Czy jednak zawsze użycie Disavow Tool ma swoje uzasadnienie? Czytaj dalej „Zanim użyjesz Disavow Tool”
Meta tag <description> jest opisem zawartości każdej (pod)strony, który – jak podaje Google – uzupełniony ręcznie może być lepszym streszczeniem niż wygenerowany automatycznie i dopasowany do zapytania fragment treści. Jednakże z uwagi na fakt, że nie jest to czynnik wpływający na pozycje w rankingu wyszukiwarki, opis strony traktowany jest po macoszemu jeśli w ogóle jeszcze jest uzupełniany. Szczególnie w sklepach internetowych widać, że pole to jest bezsensownie uzupełniane zawartością tagu keywords, title (w skrajnych przypadkach wszystkie te tagi mają identyczną zawartość!), lub też zaciągany jest pierwszy akapit opisu produktu. Od czasu pojawienia się poniższego filmiku metatag description jest w zaniku. Czytaj dalej „Czy warto stosować tag description?”
Ostatnio zauważyłem wzrost zapytań o specyficzne przekierowanie z wyników Google na inne strony bądź też z powrotem na stronę główną Google. To złe Google nie daje wejść na konkretny wynik? Nie, to złośliwy kod (wirus) doklejony do konkretnej strony.
Problem ten dotyczy przeważnie stron zbudowanych na skrypcie Joomla, ale nie tylko. Bezpośrednie wpisanie adresu strony nie wywołuje przekierowania na inną stronę. Tylko ruch z Google jest przekierowywany na inną stronę, a następnie kolejne przekierowanie prowadzi do strony głównej wyszukiwarki.
Czytaj dalej „Przekierowanie z Google na inną stronę lub z powrotem na Google”
Z wypowiedzi niektórych webmasterów można wywnioskować, że przekierowanie 301 „przenosi” nie tylko moc linków i historię starej domeny na nową, ale i mityczne filtry i bany. Jest to myślenie błędne, oparte na obserwacji objawów bez analizy przyczyn.
Czytaj dalej „Czy przekierowanie 301 przenosi filtry i bany?”
Dziś krótko. W maju Paweł rzucił na G+ pytanie, jak to jest możliwe, że taka strona wisi w TOP10 na jedno ciekawe hasło. Majesticseo zdradził, że dzięki przekierowaniu 301 ze starej domeny. Dziś sprawdzamy, na ile jest to skuteczna metoda.
Czytaj dalej „Przekierowanie 301 lekiem na filtr? (case study)”
Każdy audyt SEO jest inny. Wymaga indywidualnego podejścia, kończy się innym raportem. Przed przystąpieniem do pracy nie mogę określić, dokąd tak naprawdę dojdziemy za kilka, kilkanaście dni. Być może wnioski z ponad dwudziestostronicowego dokumentu okażą się łatwe do wprowadzenia i po paru tygodniach dzienna ilość wejść znacząco wzrośnie. Jakkolwiek każdy audyt obejmuje te same podstawowe czynniki strony. Czytaj dalej „Audyt SEO – co obejmuje”
Cloaking sprowadza się najczęściej do ukrywania przed użytkownikami fragmentów tekstu nabitych słowami kluczowymi, które widzi robot wyszukiwarki. Próby nabierania robota kończą się wyindeksowaniem strony z indeksu wyszukiwarki. Takie zdarzenie miało miejsce w przypadki pewnej witryny. Podgląd kodu źródłowego (w Chrome ctrl+U) ujawnia na samym końcu pakiet słów kluczowych osadzonych w ukrytym divie. Słowa kluczowe zostały otagowane znacznikiem nagłówka H1. Gorzej już się chyba nie dało…
Serwis lifeparty.pl, którego główną tematyką jest muzyka klubowa wymaga kilku istotnych poprawek optymalizacyjnych. Serwis przez kilka miesięcy cieszył się dużą popularnością, jednak i na niego nadszedł czas – ruch drastycznie spadł.
Automatyczne obniżenie pozycji.
Strona spadła na wiele zapytań, czyli jej ogólna ocena została obniżona. Rzut oka na zewnętrzne linki prowadzące do serwisu wskazuje, że nic szczególnego się nie stało. Webmaster głównie linkuje swoje serwisy wzajemnie, ale nie widać nadużyć w postaci „spamerskich blastów”, itp. Zresztą, to w tej chwili jest nieistotne. Czytaj dalej „Audyt SEO – lifeparty.pl”
Maile Ohye przestawia 5 najczęściej spotykanych błędów w SEO oraz podaje 6 pomysłów na dobre SEO.
Poniżej mój komentarz (nie tłumaczenie) do filmu:
Na pierwszym miejscu stawia brak wartości dla użytkownika. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego użytkownik ma wybrać naszą a nie inną stronę? Co możemy mu zaproponować?
Młodzi webmasterzy interpretują wartość strony przez pryzmat subiektywnych odczuć. Tymczasem witryna powinna wyróżniać się na tle konkurencji i dostarczać użytkownikom przydatnych informacji. Problem ten dotyczy szczególnie małych firm usługowych o lokalnym zasięgu. Witryna lokalnej firmy w formie wizytówki (przedstawienie oferty, informacje o firmie, dane kontaktowe) nie zawiera wyróżniających ją treści. Maile Ohye apeluje, aby być bardziej kreatywnym, a ja dodam przykład:
Firma oferująca usługi transportowe z głównym naciskiem na przeprowadzki zwróciła się o pomoc w celu przeprowadzenia audytu SEO. Dotychczasowa firma pozycjonerska stwierdziła, że „dalsze optymalizowanie strony może doprowadzić do zafiltrowania domeny„. Chodziło im o upychanie słów kluczowych, a nie optymalizację.
Na stronie głównej było zdjęcie, upchane słowa kluczowe (przeprowadzki+miasto, usługi transportowe+miasto, itp) oraz numer telefonu. Witryna zawierała jeszcze 4 podstrony. Według właściciela strony, nic więcej się chyba nie da. Po godzinnej rozmowie o jego pracy i prowadzeniu firmy mieliśmy ogrom materiałów, które należało uporządkować, opisać i opublikować.
Opublikowaliśmy: